Koffam
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Historia Cz.52
- Sra mogą zostać? *Emily*
- Niech zostaną. Będziemy bezpieczniejsze. *Sara*
- Jeśli tak stawiasz sprawę to chłopaki mogą zostać. *Emily*
- No nareszcie. *Jack*
Rozsiedli się po całej sali. Nie było miejsca dla Emily.
- A gdzie ja usiądę? - Zaśmiała się.
- Koło mnie jest miejsce. - Benny się posunął.
- Koło mnie też. *Mick*
- Mick koło ciebie nie ma żadnego miejsca. *Emily*
- No to usiądź kolo mnie. *Benny*
- Dobrze. - Emily usiadła obok Benniego.
Nagle na zewnątrz zaczęła się straszna burza. Błyskało się na wszystkie strony. Zaczął padać grad i deszcz.
W oknie pokazał się Hazza, który zaczął się śmiać.
- Hazza? - Emily była przerażona.
On otworzył okno swoimi mocami.
- Myślałaś, że tak łatwo ci odpuszczę? *Hazza*
- Przeciesz mnie przeprosiłeś. *Emily*
- Ta jasne. *Hazza*
- Anita! *Emily*
- Ona ci nie pomoże. *Hazza*
- Anita proszę. - Emily zaczęła płakać.
Anita pokazała się za oknem.
- Anita? *Emily*
- Anita idź stąd. *Hazza
- Nie. *Anita*
- Uwierz nie chcesz widzieć jak robię krzywdę Emily. *Hazza*
- Co? Krzywdę? *Jack*
- To co słyszałeś. *Hazza*
- Hazza odpuść jej. To dziewczyna, nie wytrzyma tyle co ty. *Zayn*
- Nazwała mnie kryminalistą! *Hazza*
- Przecież cie przeprosiła. *Zayn*
- Pff... Pewnie kłamała. *Hazza*
- Ona nie kłamie. *Benny*
- A skąd ty to możesz wiedzieć? *Hazza*
- Jestem Benny. - Uśmiechnął się. - Jej były chłopak.
- Chyba wiem czemu z nią zerwałeś. *Hazza*
- To ona zerwała ze mną. *Benny*
- Już ci wierze. *Hazza*
- Przepraszam, że cie wtedy tak nazwałam. Nie chciałam. Czego ty jeszcze chcesz? *Emily*
- Zniszczyć cię raz na zawsze. *Hazza*
- Nic ci nie zrobiłam. - Płakała.
- Siostra nie płacz. Bądź twarda. *Jack*
- Ja mu nic nie zrobiłam. Naprawdę. *Emily*
- Wszyscy to wiemy, tylko nie on. *Bella*
- Ale naprawdę nie wiem o co mu chodzi. *Emily*
- Uwierzę ci jeśli... *Hazza*
- Jeśli co? *Jack*
- Jeśli ona wypije krew z człowieka. *Hazza*
- Nie pozwolę jej na to. *Jack*
- Dlaczego? *Hazza*
- Nie pozwolę by stała się taka jak ja. *Jack*
- Zrobię to. *Emily*
- Co? *Hazza i Jack*
- Zrobię to. Wypiję krew. - Emily przełknęła ślinę.
- Niech zostaną. Będziemy bezpieczniejsze. *Sara*
- Jeśli tak stawiasz sprawę to chłopaki mogą zostać. *Emily*
- No nareszcie. *Jack*
Rozsiedli się po całej sali. Nie było miejsca dla Emily.
- A gdzie ja usiądę? - Zaśmiała się.
- Koło mnie jest miejsce. - Benny się posunął.
- Koło mnie też. *Mick*
- Mick koło ciebie nie ma żadnego miejsca. *Emily*
- No to usiądź kolo mnie. *Benny*
- Dobrze. - Emily usiadła obok Benniego.
Nagle na zewnątrz zaczęła się straszna burza. Błyskało się na wszystkie strony. Zaczął padać grad i deszcz.
W oknie pokazał się Hazza, który zaczął się śmiać.
- Hazza? - Emily była przerażona.
On otworzył okno swoimi mocami.
- Myślałaś, że tak łatwo ci odpuszczę? *Hazza*
- Przeciesz mnie przeprosiłeś. *Emily*
- Ta jasne. *Hazza*
- Anita! *Emily*
- Ona ci nie pomoże. *Hazza*
- Anita proszę. - Emily zaczęła płakać.
Anita pokazała się za oknem.
- Anita? *Emily*
- Anita idź stąd. *Hazza
- Nie. *Anita*
- Uwierz nie chcesz widzieć jak robię krzywdę Emily. *Hazza*
- Co? Krzywdę? *Jack*
- To co słyszałeś. *Hazza*
- Hazza odpuść jej. To dziewczyna, nie wytrzyma tyle co ty. *Zayn*
- Nazwała mnie kryminalistą! *Hazza*
- Przecież cie przeprosiła. *Zayn*
- Pff... Pewnie kłamała. *Hazza*
- Ona nie kłamie. *Benny*
- A skąd ty to możesz wiedzieć? *Hazza*
- Jestem Benny. - Uśmiechnął się. - Jej były chłopak.
- Chyba wiem czemu z nią zerwałeś. *Hazza*
- To ona zerwała ze mną. *Benny*
- Już ci wierze. *Hazza*
- Przepraszam, że cie wtedy tak nazwałam. Nie chciałam. Czego ty jeszcze chcesz? *Emily*
- Zniszczyć cię raz na zawsze. *Hazza*
- Nic ci nie zrobiłam. - Płakała.
- Siostra nie płacz. Bądź twarda. *Jack*
- Ja mu nic nie zrobiłam. Naprawdę. *Emily*
- Wszyscy to wiemy, tylko nie on. *Bella*
- Ale naprawdę nie wiem o co mu chodzi. *Emily*
- Uwierzę ci jeśli... *Hazza*
- Jeśli co? *Jack*
- Jeśli ona wypije krew z człowieka. *Hazza*
- Nie pozwolę jej na to. *Jack*
- Dlaczego? *Hazza*
- Nie pozwolę by stała się taka jak ja. *Jack*
- Zrobię to. *Emily*
- Co? *Hazza i Jack*
- Zrobię to. Wypiję krew. - Emily przełknęła ślinę.
sobota, 18 maja 2013
Historia Cz.51 + Przeprosiny
Brdzo przepraszam, że nie piksałam przez 2 dni. Wiecie ta ciągła nauka ;) Nie przedłużam terazdalszy ciąg historii + naprawdę bardzo przepraszam:
Przyjaciele zaczęłi polowanie.
Złapali bardzo dużo zwierząt, bo nie chcieli pić krwi z ludzi przy Emily. Usłyszeli coś.
- Cicho. *Jack*
- Czemu? *Mike*
- Cicho, jasne? Ktoś tu jest. *Jack*
- Pokarz się! *Sara*
Ten ktoś zaczął się śmiać.
- Słyszałeś? Wychodź! *Jack*
Pokazał się Hazza.
- Byłem u twojej siostry. *Hazza*
- Co jej zrobiłeś? *Jack*
- Nic. Anita ze mną była to mniała szczęście. *Hazza*
- Jeśli jej cośzrobisz, to na pewno tego pożałujesz. *Jack*
- Boję się. - Hazza się zaśmiał.
- Zaraz cię udeżę. *Jack*
- To powiem o tym twojej siostrzycce. *Hazza*
- Nie waż się jej tknąć! *Jack*
- Dobra, dobra. Mam własnądziewczynę. - Zaśmiał sięi odleciał.
- Przyżekam, że mu coś zrobię. *Jack*
- Nie, Emily tego nie chce. *Bella*
- Ah ta Emily! *Jack*
- Wracajmy. Martwię się o nią. *Mike*
- Tak, chodźmy. *Sara*
Poszli do sali.
W sali:
- Emily nic ci nie jest? *Mike*
- Nie. A co miałoby być? *Emily*
- Nic, tylko siępytam. *Mike*
- Mamy krew! *Erik*
- Jesteś głupi. *Sara*
- Czemu? *Erik*
- Cicho! *Emily*
- Stało się coś? *Bella*
- Nie, tylko wypijcie tą krew jak najszybciej. *Emily*
Zaczęli się śmiać i wypili krew (oprócz Emily).
- Dobra była. *Harry*
- Przestań! - Sarago walnęła.
- Ja idę. *Zayn*
- Do Hazzy? *Jack*
- Może. *Zayn*
- Po co? *Jack*
- Daj spokój. To jego kolega, niech idzie. *Emily*
- Jak raz się z tobą zgadam. *Zayn*
- Przekaż Anicie, że jej dziękuję. *Emily*
- Okey. Przekażę. - Zayn odleciał.
- Za co ty jej dziękujesz? *Benny*
- Za radę. *Emily*
- Okey. - Jack - Czekaj, za jakąradę?
- Nie ważne. *Emily*
- Ważne! - Erik - Sorry.
- Co do Hazzy, pasuje? *Emily*
- Co takiego? *Jack*
- Braciszku nie martw sięo mnie, wszystko będzie dobrze. - Uśmiechnęła się.
- Czy on ci coś zrobił jak tu był? *Benny*
- Benny ty to wierz jak zacząć. - Emily poowiedziała ironicznie.
- Zrobił czy nie? *Benny*
- Nic mi nie zrobił. *Emily*
- To po co tu przyszedł? **Erik
- Przeprosić. *Emily*
- Ciebie? Za co? *Harry*
- Nie ważne za co, ważne że przeprosił. *Emily*
- Tak to jest najważniejsze. *Mike*
- Nike zastanawiaj się zanim coś powierz. *Jack*
- Ale ja tyylko przyznaję jej rację. *Mike*
- Ona nie potrzebuje twojego poparcia. *Jack*
- No dobrze. Przepaszam? *Mike*
- No, przeprosiny przyjęte. *Jack*
- Bella połóż się spać. *Emily*
- Kiedy ja nie chcę. *Bella*
- No proszę, Bella. *Emily*
- Ach, no dobrze. - Bella położyła się spać.
- A teraz. Benny, Harry, Erik, Jack i Mike lećcie do siebie. *Emily*
- Emily nie zapomniałaś o czymś? *Harry*
- No tak. Harry możesz zostać. *Emily*
- Tak. - Harry usiadł na łóżku.
- Czemu on zostaje? *Jack*
- Ma ważny powód. *Emily*
- Jaki? *Jack*
- Nie ma gdzie przenocować. *Emily*
- Mu też chcemy zostać. *Mike*
- No proszę Emily. Nie dawaj siędł€go przekonywać. *Benny*
- Benny! *Emily*
- No proszę. *Benny*
poniedziałek, 13 maja 2013
Historia Cz.50
- Musisz z nią pogadać i przeprosić. *Anita*
- Czemu? *Hazza*
- Bo ja tak chcę! *Anita*
- No dobrze, zrobię to. *Hazza*
- Masz okazję, jest sama. *Anita*
- Ale ty idziesz ze mną. *Hazza*
- Jasne. *Anita*
Poszli do sali
W sali:
- Hej dziewczyno. *Hazza*
- Czego chcesz. *Emily*
- Przeprosić. *Hazza*
- Wybaczam ci, a teraz wyjdzcie. - Emily spłynęły łzy po policzku.
- Szybko poszło. *Hazza*
Miał zamiar wyjść, gdy Anita go zatrzymała.
- Czekaj. *Anita*
- Co jeszcze? Przecież przeprosiłm. *Hazza*
- Spójrz na nią. *Anita
- Po co? *Hazza*
- No spójrz. *Anita*
Spojrzał. - No i po co mi to było?
- Widziałeś co ma na policzkach? *Anita*
- Tak. *Hazza*
- Co takiego. *Anita*
- No łzy. *Hazza*
- Właśnie łzy. *Anita*
- Daj sobie spokuj. Chodźmy zanim tamci wrócą. *Hazza*
- No to niech wracają. *Anita*
- Anita. *Hazza*
- Nie, Hazza. - Podeszła do dziewczyny.
- No chodź, idziemy stąd. *Hazza*
- Idź jak chcesz. - Anita usiadła obok Emily.
- To idę. - Wyszedł za drzwi i schował się.
- Nie przejmuj się. *Anita*
- Nie przejmuję się. - Otarła łzy.
- Przecież widzę. *Anita*
- Dlaczego on taki jest? - Usiadła po 'turecku'
- On jest taki zawsze, a ty jeszcze nazwałaśgo kryminalistą. *Anita*
- Ale nie chciałam. Przeprosiłam go za to. *Emily*
- On będzie się tak zachowywał dopóki nie znajdzie na ciebie jakiegoś 'haka' *Anita*
- I tak już znalazł. Nie lubię jak ktoś oszukuje, a w szczególności osoba którą da się polubić. *Emily*
- Ja zostawię cię samą, zanim przyjdą twoi przyjaciele. Nie przejmuj się Hazz. Pa. - Anita wyszła.
- Dzięki. *Emily*
- Czemu? *Hazza*
- Bo ja tak chcę! *Anita*
- No dobrze, zrobię to. *Hazza*
- Masz okazję, jest sama. *Anita*
- Ale ty idziesz ze mną. *Hazza*
- Jasne. *Anita*
Poszli do sali
W sali:
- Hej dziewczyno. *Hazza*
- Czego chcesz. *Emily*
- Przeprosić. *Hazza*
- Wybaczam ci, a teraz wyjdzcie. - Emily spłynęły łzy po policzku.
- Szybko poszło. *Hazza*
Miał zamiar wyjść, gdy Anita go zatrzymała.
- Czekaj. *Anita*
- Co jeszcze? Przecież przeprosiłm. *Hazza*
- Spójrz na nią. *Anita
- Po co? *Hazza*
- No spójrz. *Anita*
Spojrzał. - No i po co mi to było?
- Widziałeś co ma na policzkach? *Anita*
- Tak. *Hazza*
- Co takiego. *Anita*
- No łzy. *Hazza*
- Właśnie łzy. *Anita*
- Daj sobie spokuj. Chodźmy zanim tamci wrócą. *Hazza*
- No to niech wracają. *Anita*
- Anita. *Hazza*
- Nie, Hazza. - Podeszła do dziewczyny.
- No chodź, idziemy stąd. *Hazza*
- Idź jak chcesz. - Anita usiadła obok Emily.
- To idę. - Wyszedł za drzwi i schował się.
- Nie przejmuj się. *Anita*
- Nie przejmuję się. - Otarła łzy.
- Przecież widzę. *Anita*
- Dlaczego on taki jest? - Usiadła po 'turecku'
- On jest taki zawsze, a ty jeszcze nazwałaśgo kryminalistą. *Anita*
- Ale nie chciałam. Przeprosiłam go za to. *Emily*
- On będzie się tak zachowywał dopóki nie znajdzie na ciebie jakiegoś 'haka' *Anita*
- I tak już znalazł. Nie lubię jak ktoś oszukuje, a w szczególności osoba którą da się polubić. *Emily*
- Ja zostawię cię samą, zanim przyjdą twoi przyjaciele. Nie przejmuj się Hazz. Pa. - Anita wyszła.
- Dzięki. *Emily*
niedziela, 12 maja 2013
Historia Cz.49
Na zewnątrz:
- Kryj się. - Hazza powiedział do Anity.
- Ale po... - Nie dokończyła bo Hazza zakrył jej usta ręką.
- Patrz. - Wskazał na wychodzących z sali.
Rozmowa pomiędzy przyjaciółmi:
- Ja bym rozerwał tego Hazze za to co zrobił Emily. *Jack*
- Obiecałeś jej. Ona ciężko znosi kłamstwa i przemoc Jack. *Mike*
- Tak wiem. Nie moja wina. *Jack*
- No wierz trochę twoja. *Sara*
Jack spojrzał na nią.
Spuścił głowę na znak, że ona ma rację.
- Nie martw się. Niedługo wasze kłopoty się skończą. *Harry*
- Tak, bo wyjeżdżamy stąd na zawsze. Nigdy już tu nie wrócimy. *Jack*
- Nigdy? *Mike*
- Tak, nigdy. Nienawidzę tego miejsca, zrozumcie mnie. *Jack*
- Tak rozumiemy. *Bella*
- Ale nie uciekniesz od kłopotów. *Benny*
- Jeśli ktoś lub coś prześladuje Emily to nie uciekniecie od tego. *Sara*
- Wiem, ale jeśli to prawda to słowo daję że to coś zabije własnymi rękoma. *Jack*
- Stary, nie nakręcaj się tak. *Mike*
- Zaraz zanużysz kły w krwi i ci przejdzie. - Harry klepnął po plecach Jacka.
- Może i masz rację. *Jack*
- No pewnie, że mam. *Harry*
Poszli w las.
- Słyszałaś? *Hazza*
- Tak. *Anita*
- A pomyśleć, że miałem już ją przeprosić. *Hazza*
- Kryj się. - Hazza powiedział do Anity.
- Ale po... - Nie dokończyła bo Hazza zakrył jej usta ręką.
- Patrz. - Wskazał na wychodzących z sali.
Rozmowa pomiędzy przyjaciółmi:
- Ja bym rozerwał tego Hazze za to co zrobił Emily. *Jack*
- Obiecałeś jej. Ona ciężko znosi kłamstwa i przemoc Jack. *Mike*
- Tak wiem. Nie moja wina. *Jack*
- No wierz trochę twoja. *Sara*
Jack spojrzał na nią.
Spuścił głowę na znak, że ona ma rację.
- Nie martw się. Niedługo wasze kłopoty się skończą. *Harry*
- Tak, bo wyjeżdżamy stąd na zawsze. Nigdy już tu nie wrócimy. *Jack*
- Nigdy? *Mike*
- Tak, nigdy. Nienawidzę tego miejsca, zrozumcie mnie. *Jack*
- Tak rozumiemy. *Bella*
- Ale nie uciekniesz od kłopotów. *Benny*
- Jeśli ktoś lub coś prześladuje Emily to nie uciekniecie od tego. *Sara*
- Wiem, ale jeśli to prawda to słowo daję że to coś zabije własnymi rękoma. *Jack*
- Stary, nie nakręcaj się tak. *Mike*
- Zaraz zanużysz kły w krwi i ci przejdzie. - Harry klepnął po plecach Jacka.
- Może i masz rację. *Jack*
- No pewnie, że mam. *Harry*
Poszli w las.
- Słyszałaś? *Hazza*
- Tak. *Anita*
- A pomyśleć, że miałem już ją przeprosić. *Hazza*
sobota, 11 maja 2013
Wygląd postaći - osób jakie bym chciała żeby je zagrąły czy coś tam
piątek, 10 maja 2013
Historia Cz.48
W sali:
Wszyscy weszli do sali.
- Emily nie możesz wyjechać. *Mike*
- Ale wyjeżdżam. *Emily*
- Wiem nie lubię cie, ale wypijmy ostatni raz krew. *Sara*
- Ja nie piję, wierz. *Emily*
- Zwierzęca? *Bella*
- Nie dziękuję, wypijcie sami. - Emily usiadła na łóżko.
Mike usiadł obok niej.
W tym samym czasie:
Na zewnątrz:
- Hazza nie uważasz, że powinniśmy ją przeprosić? *Anita*
- Przeprosić? My mamy to zrobić? *Hazza*
- A kto inny? *Anita*
- Ona powinna nas przeprosić. *Hazza*
- No weź, chyba nie chcesz żeby wyjechała ze swoim bratem. *Anita*
- A właśnie, że chce! *Hazza*
- Dlaczego? *Anita*
- Nazwała mnie ktyminalistą. *Hazza*
- No, wiem. Trochę nim jesteś. *Anita*
- No wiem. - Hazza - Ale ona nie może tak mówić. Nikt nie będzie mówił kim jestem, jeśli mnie nie zna. Zresztą to równie dobrze może być twoja wina.
- Dlaczego moja, Hazza? *Anita*
- Ty się z nią pokłóciłaś. Twoją karą jest to, że ona wyjeżdża. *Hazza*
W sali:
- Chodźmy coś upolować. *Erik*
- Dobrze. *Sara*
- Ale beze mnie. *Emily*
- Czemu? *Harry*
- No wiecie... *Emily*
- Ona nie lubi krwi, jeszcze jej nigdy nie piła. - Wtrącił się Jack.
- Wiedzieliśmy, że nie lubi. Nie wiedzieliśmy, że nigdy jej nie piła. *Bella*
- Jesteś moją siostrą, powinnaś o tym wiedzieć. - Emily na nią spojrzała.
- Tak, ale nikt mi niem powiedział. *Bella*
- Idźcie zapolować, a ja zostanę tu, dobrze? *Emily*
- Dobrze, ale jeszcze jedno. *Mike*
- Co takiego, Mike? *Emily*
- Tylko to. - Pocałował ją. - No to pa. - Wyskoczył przez okno.
- Papa. *Emily*
Reszta poszła zapolować.
Emily siedziała sama w sali.
Wszyscy weszli do sali.
- Emily nie możesz wyjechać. *Mike*
- Ale wyjeżdżam. *Emily*
- Wiem nie lubię cie, ale wypijmy ostatni raz krew. *Sara*
- Ja nie piję, wierz. *Emily*
- Zwierzęca? *Bella*
- Nie dziękuję, wypijcie sami. - Emily usiadła na łóżko.
Mike usiadł obok niej.
W tym samym czasie:
Na zewnątrz:
- Hazza nie uważasz, że powinniśmy ją przeprosić? *Anita*
- Przeprosić? My mamy to zrobić? *Hazza*
- A kto inny? *Anita*
- Ona powinna nas przeprosić. *Hazza*
- No weź, chyba nie chcesz żeby wyjechała ze swoim bratem. *Anita*
- A właśnie, że chce! *Hazza*
- Dlaczego? *Anita*
- Nazwała mnie ktyminalistą. *Hazza*
- No, wiem. Trochę nim jesteś. *Anita*
- No wiem. - Hazza - Ale ona nie może tak mówić. Nikt nie będzie mówił kim jestem, jeśli mnie nie zna. Zresztą to równie dobrze może być twoja wina.
- Dlaczego moja, Hazza? *Anita*
- Ty się z nią pokłóciłaś. Twoją karą jest to, że ona wyjeżdża. *Hazza*
W sali:
- Chodźmy coś upolować. *Erik*
- Dobrze. *Sara*
- Ale beze mnie. *Emily*
- Czemu? *Harry*
- No wiecie... *Emily*
- Ona nie lubi krwi, jeszcze jej nigdy nie piła. - Wtrącił się Jack.
- Wiedzieliśmy, że nie lubi. Nie wiedzieliśmy, że nigdy jej nie piła. *Bella*
- Jesteś moją siostrą, powinnaś o tym wiedzieć. - Emily na nią spojrzała.
- Tak, ale nikt mi niem powiedział. *Bella*
- Idźcie zapolować, a ja zostanę tu, dobrze? *Emily*
- Dobrze, ale jeszcze jedno. *Mike*
- Co takiego, Mike? *Emily*
- Tylko to. - Pocałował ją. - No to pa. - Wyskoczył przez okno.
- Papa. *Emily*
Reszta poszła zapolować.
Emily siedziała sama w sali.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







.jpg)
.jpg)
.jpg)


